preloader

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Przyszła mama w podróży - jak to zrobić bezpiecznie?

Przeglądając internetowe fora czy grupy facebookowe dla przyszłych matek można dojść do wniosku, że w ciąży to w sumie niewiele wolno. Wokół stanu błogosławionego narosło wiele mitów - boimy się, drżymy, chuchamy i wolimy unikać wszystkiego, co niesie choćby potencjalny cień cienia hipotetycznego ryzyka. Trudno się dziwić, skoro często to lekarze nakręcają spiralę obaw i lęków. Sama na początku - podkreślmy to - zdrowej, fizjologicznej, książkowo rozwijającej się ciąży usłyszałam od lekarza całą litanie zakazów, z jazdą samochodem, pływaniem i uprawianiem prenatalnej jogi włącznie.
 
Z drugiej strony wiedziałam, że nie chcę rezygnować z marzeń - a podróże zawsze były dość wysoko na mojej liście priorytetów. Na szczęście w porę trafiłam na wspaniałą położną, która poprowadziła dalej moją ciążę i odczarowała wszystkie lęki, zasiane przez hiperostrożnego lekarza. Nic dziwnego - rolą położnej jest opieka nad fizjologiczną ciążą zaś lekarza - leczenie chorób i monitorowanie patologii, trudno więc się dziwić różnicom w podejściu.
 
Ale do rzeczy. Idą wakacje, planujecie podróże więc podzielę się z Wami moimi sprawdzonymi sposobami na bezpieczne podróżowanie w ciąży. Zdrowej ciąży! Zaznaczyłam już na początku, że piszę tylko i wyłącznie o sytuacji, kiedy wyniki badań są OK i nic nie zagraża ani dziecku, ani Tobie.
 

IMG_0546Przecudna zatoka w Santander, w północnej Hiszpanii. Spędziliśmy tam kilka fantastycznych dni uciekając z upalnego Madrytu. 

 

Dokąd jechać?

Tam, gdzie służba zdrowia jest na przyzwoitym poziomie i można wykupić ubezpieczenie zdrowotne lub działa karta EKUZ. Tam, gdzie nie trzeba dodatkowych szczepień na egzotyczne choroby. Tam, gdzie krótka podróż - lepiej bliżej niż dalej, bo kilkanaście godzin w samolocie może być po prostu nieprzyjemne, zwłaszcza z większym brzuchem. Tam, gdzie klimat nie różni się drastycznie od naszego. Tam, gdzie lokalna flora bakteryjna nie niesie ryzyka zatrucia - nie ryzykowałabym podróży do takich, dajmy na to, indii.
 

Kiedy jechać?

W pierwszym trymestrze się bałam, bo lekarz nastraszył mnie - na wyrost - ryzykiem utraty ciąży. W trzecim według internetu też nie, bo ryzyko przedwczesnego rozwiązania. Zostaje drugi. Fakty są zaś takie, że decyzję należy indywidualnie skonsultować z lekarzem, do którego ma się zaufanie. Linie lotnicze mają z kolei górne granice wieku ciąży, powyżej którego nie wpuszczają na pokład. No i to kobieta decyduje, kiedy czuje się na siłach podróżować. Ja zdecydowałam się na przełomie 6 i 7 miesiąca, z całkiem sporym brzuchem. Nie powiem, żeby było superlekko - musieliśmy dostosować tempo zwiedzania, rozplanować postoje, zwiedzić wszystkie lokalne toalety. Nie mogłam plażować tyle, ile bym chciała. Wieczorami padałam nieprzytomna i przesypiałam ciągiem 12 godzin, więc ominęło mnie nocne zwiedzanie Madrytu, na które miałam niegdyś ogromną ochotę. Żadnych drinków, a w zamian - tabletki na zgagę. Ale tak w całkowitym rozrachunku czułam się i bawiłam fantastycznie, a o to przecież chodziło.
 
IMG_9079

 

Czym jechać?

wiele razy słyszałam, że w ciąży zabronione jest podróżowanie samolotem. To kolejny mit. Jest dokładnie przeciwnie - często samolot jest lepszym wyborem niż samochód bo pozwala dostać się do celu podróży w znacznie krótszym czasie niż samochód. A im krótsza podróż, tym lepiej, bo unieruchomienie w jednej pozycji nie służy ani mamie, ani dziecku. Dlatego początkowe śmiałe plany o samochodowej podróży przez Europę ustąpiły zdrowemu rozsądkowi i do Madrytu polecieliśmy samolotem - to zaledwie 2 godziny drogi. W trakcie lotu robiłam ćwiczenia nóg, żeby zapobiegać obrzękom - napinanie łydek, okrężne ruchy stóp itd. W samym Madrycie mieliśmy dobrego znajomego który pożyczył nam swój samochód więc i tak przejechaliśmy pół Hiszpanii, do Kantabrii, robiąc częste postoje na rozruszanie i toaletę. A samochodowy eurotrip udało nam się częściowo zrealizować niecałe dwa lata później, już z Zofką po drugiej stronie brzucha - o czym w odrębnym artykule :)
 
 

W samolocie 

Zaświadczenie od lekarza - większość linii lotniczych wymaga oficjalnego potwierdzenia wieku ciąży od lekarza prowadzącego. Każdy przewoźnik przyjmuje inną granicę, przy której dopuszcza obecność ciężarnej na pokładzie samolotu. Istotne jest by upewnić się, że również Twój powrót mieści się w tej dopuszczalnej granicy. Dla mnie miało to też wartość uspokajającą - skoro lekarz własnoręcznie podpisał zgodę na lot to znaczy, że faktycznie nie ma czego się bać.
 
W samolocie przydały mi się zdrowe przekąski i woda. Ja w ogóle całą ciążę najbardziej bałam się, że... zabraknie mi przekąsek. Jadłam co godzinę, choćby kilka orzechów czy suszonych moreli - ale nie mogłam dopuścić do głodu, bo od razu robiło mi się słabo, miałam mdłości, generalnie było mi źle.
 
Głupi mit krążący w internecie głosi, że ciężarne nie muszą zapinać pasów. To bzdura. Zwłaszcza w samolocie pasy mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa i można je bez problemu zapiąć pod brzuchem. Z kolei polskie prawo drogowe faktycznie zwalnia ciężarne z obowiązku jazdy samochodem w pasach, jednak uważam to prawo za głupie. Nic nie stanowi dla dziecka większego zagrożenia niż matka wylatująca w czasie wypadku przez przednią szybę. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów, który dopuszcza i wręcz legitymizuje takie zaniedbanie; jeśli obawiasz się, że pasy mogą uciskać dziecko lub zrobić mu krzywdę podczas gwałtownego hamowania, zainwestuj w adapter.

IMG_0663Dzika, pusta plaża w Pechon, Ria de Tina Mayor. 

 

Praktyczne porady

 
Apteczka: mój żelazny zestaw ciążowy to nospa i magnez na skurcze (zarówno na lekkie twardnienia brzucha jak i skurcze łydek, które mnie wtedy dręczyły), rennie i espumisan, do tego woda morska na ciągle zatkany nos i wyschniętą śluzówkę.
 
Unikałam picia wody kranowej, ryzykownych potraw, niepewnych knajp. Zatrucie pokarmowe w ciąży to nic przyjemnego z uwagi na ryzyko odwodnienia. Mimo, że jestem gorącą zwolenniczką próbowania nowych rzeczy i poznawania lokalnej kuchni, w ciąży musiałam nieco hamować swoje zapędy - zwiększona wrażliwość na smaki i zapachy ograniczała mi niestety pole wyboru. Obżerałam się za to do rozpuku arbuzami i melonami, co przy nieziemskim wtedy upale było całkiem dobrą strategią.
 
Ubezpieczyłam się. Karta EKUZ, dodatkowe pakiety oferowane przez pośredników razem z biletami lotniczymi (my korzystamy zwykle z  fru.pl), lista adresów szpitali na trasie podróży to podstawa. No i teczka z kserówkami wyników badań i kartą ciąży - bez tego nawet w Polsce nigdzie się nie ruszałam.
 
Unikałam upału i słońca - z uwagi na ryzyko odwodnienia, problemów z łożyskiem, a także przebarwień na skórze, która na skutek zmian hormonalnych staje się bardziej wrażliwa na słońce. Przed wyjazdem kupiłam krem z wysokim filtrem - taki niemowlęcy, SPF50, kapelusz z szerokim rondem i pareo, żeby nie smażyć się na plaży. Oczywiście nie mogłam sobie odpuścić kąpieli w oceanie, ale generalnie większą część pobytu na wybrzeżu spędziłam w cieniu parasola.
 
Dużo piłam gdy było ciepło - zapobiegałam odwodnieniu i obrzękom.
 
Pływanie - tu zdania są podzielone. Ja pływałam, choć lekarz odradzał z uwagi na ryzyko infekcji. Jednak położna miała na ten temat dużo bardziej liberalne zdanie i uznała, że skoro nie mam tendencji do infekcji, to nie ma tematu.
 
Informacja, która była dla mnie ważna i pozwoliła mi spokojnie cieszyć się urlopem to ta, że przy upale dziecko może ruszać się nieco mniej - bo czuje się zmęczone i ospałe dokładnie tak jak ja. Gdybym nie została uprzedzona, martwiłabym się niepotrzebnie. Ale UWAGA - "nieco mniej" nie oznacza „wcale". Ruchy były troszeczkę słabsze w ciągu dnia, bo było naprawdę ciepło a ja sporo chodziłam więc Zofka - kołysana i bujana - po prostu spała. Odrabiała za to nocami. Całkowity brak ruchów będzie zawsze powodem do niepokoju i wizyty na izbie przyjęć.

IMG_04721
Na zdjęciu ciężarny wieloryb wyrzucony na brzeg oceanu, cieszący się krótkimi - bo reglamentowanymi - chwilami na słońcu. 
 

Góry w ciąży

Można, jeśli się chce. Dlaczego nie? :) Oczywiście nie mówimy o wspinaczce na Mount everest. Trzeba też pamiętać o dobrym, stabilnym obuwiu, bo ryzyko upadku w ciąży jest większe - przesunięty środek ciężkości, zwiększone wydzielanie relaksyny powodujące „luzy” w stawach, i - przynajmniej u mnie - ogólną ciążową fajtłapowatość narzucają konieczność zachowania szczególnej ostrożności. Ale nie ma powodu, by odmawiać sobie wędrówek jeśli tylko masz na nie ochotę. Nam udało się zwiedzić kawałek parku krajobrazowego Picos de Europa w północnej Hiszpanii i bardzo się cieszę, że spróbowałam.

 
 IMG_0703IMG_1080IMG_1112
IMG_9044
Madryt, park Retiro.IMG_0760
 
W ogóle planując tę podróż miałam gdzieś z tyłu głowy przekonanie, że to ostatnia szansa, żeby zobaczyć kawałek świata w ciągu najbliższej dekady. Okazało się jednak, że podróże z Zofką wychodzą nam całkiem nieźle - niektóre z nich opisuję tu na blogu pod tagiem "Podróże", dużo zdjęć znajdziecie też na moim głównym profilu na instagramie: www.instagram.com/czajnikowa.

Instagram