preloader

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Po co nam te chusty? O korzyściach z chustowania

Kolejna moda, zbędny wydatek, obce kulturowo zwyczaje... W internecie, choć nie tylko, nie brakuje głosów krytycznych wobec chustonoszenia. Dlaczego więc coraz więcej rodziców decyduje się na zakup chusty? 

Rok temu, jako mama całkiem zielona i poszukująca, kierowałam się głównie wizją wolnych rąk i spokojnego, słodko wtulonego maleństwa. Jako psycholog stawiający pierwsze kroki w rodzicielstwie bliskości przeczuwałam potencjał kryjący się tym kawałku szmaty ale pełne przekonanie przyszło z czasem, w miarę zdobywania doświadczenia i wiedzy.

Dzisiaj, będąc już pełnoprawnym doradcą noszenia w chustach i nosidłach miękkich, zebrałam w jednym miejscu wszystkie korzyści płynące z noszenia dzieci i powody, dla których warto przynajmniej rozważyć podjęcie próby chustowania. 

  1. Chusta wspiera prawidłową pozycje i rozwój stawów biodrowych oraz stanowi profilaktykę dysplazji. W kulturach, w których noszenie dzieci jest powszechne, dysplazja biodra praktycznie nie występuje [1]. Warunek - poprawne wiązanie, właściwe odwiedzenie nóżek, prawidłowe kąty, żadnych luzów. Noworodków nie powinno się pionizować, fakt, jednak - inaczej niż w nosidle - ta pionizacja w chuście jest tylko pozorna. W rzeczywistości chusta stabilizuje i podpiera dziecko z każdej strony, w każdej płaszczyźnie, tworząc bezpieczną pozycję dla bioder kolan, kręgosłupa. 

  2. Chusta to przedłużenie życia płodowego, ścisłe otulenie i bicie serca daje odczucie podobne jak w brzuchu mamy. Cóż więcej możemy zrobić dla noworodka, który próbuje przejść przez proces adaptacji do nowego życia? To szczególnie ważne dla wcześniaków. Poczytajcie o koncepcji czwartego trymestru [2] i o rodzicielstwie bliskości w ogóle [3]. 

  3. Noszenie dziecka blisko siebie jest naturalne i typowe dla naszego gatunku [4]. Jesteśmy noszeniakami, dla których bliskość jest naturalną, podstawową potrzebą - taką jak sen czy jedzenie. Jak pisze Evelin Kirkilionis [5], nasze dzieci przychodząc na świat bliższe są korzeniom naszego gatunku - 5 milionów temu byliśmy przecież koczownikami, wędrowcami, przemierzającymi kontynent w poszukiwaniu pożywienia. Bezpieczeństwo całego gatunku zależało od tego, jak blisko matki będą trzymać swoje dzieci; nosiło się je więc na rękach wędrując, pracując, jedząc, dzieci spały z rodzicami we wspólnym legowisku. Pozostawione samo sobie niemowlę musiało więc sygnalizować krzykiem „mamo, zapomniałaś o mnie, wracaj szybko bo wytropi mnie drapieżnik!”. Choć nasz tryb życia uległ zmianie, ewolucja kroczy znacznie wolniej - nie możemy oczekiwać od noworodków zachowania niezgodnego z kodem gatunku. 

  4. Pozycja brzuszek do brzuszka, delikatny ucisk, masaż i ciepło ciała rodzica pomaga też niedojrzałemu układowi pokarmowemu dziecka radzić sobie z trawieniem. Chustonoszenie bywa pomocne przy męczących malucha gazach i zaparciach. 

  5. Noszenie w chuście to skuteczny sposób na uspokojenie dziecka. Badania pokazują, że dzieci noszone w chuście trzy godziny dziennie płaczą o połowę mniej! [6] 

  6. Chusta pozwala moim rękom odpocząć. Po prostu. 

  7. Chusta pozwala mi robić to, co chcę lub muszę i godzić potrzeby własne z potrzebami dziecka. Nie zaniedbuję siebie, pracy, domu a jednocześnie jestem w stanie odpowiedzieć na potrzebę bliskości córki kiedy jest to jej potrzebne. Zmywam, robię makijaż, piszę teksty na blog. 

  8. Pomaga na bunt wózkowy. Będąc maluszkiem, Zofka nienawidziła wózka. Leżąc na płasko mogła oglądać co najwyżej wnętrze budki lub niebo, a to zdecydowanie za mało dla ciekawskiego dzidziusia. Dzidziuś nie będzie leżał w wózku, dzidziuś chce oglądać świat! Permanentny bunt wózkowy. Szybko wypracowałyśmy więc spacerowy schemat: wychodziłyśmy w porze drzemki  - w wózku, z chustą w torbie. Po chwili Zośka miała dosyć leżenia, ładowałam więc ją w chustę. W chuście oglądała przez chwilę świat, ale jednostajne kołysanie szybko ją usypiało - wtedy transferowałam ją do wózka, parkowałam przy ławeczce i miałam godzinę na czytanie książek. 

  9. Z chustą wejdę tam, gdzie wózek jest ograniczeniem. Wąskie korytarze urzędu miasta? Damy radę! Górskie szlaki, kampinoskie chaszcze? Nie ma dla nas takich przeszkód - tam gdzie wejdę ja, może wejść i Zocha. 

  10. Wiecie, że rytm serca i oddech noworodka są bardzo nieregularne? W pierwszych tygodniach życia dziecko stopniowo stabilizuje funkcje krążeniowo-oddechowe. To naturalny proces dojrzewania układów, który może być wspomagany zewnętrznie, między innymi dzięki chustonoszeniu, współspaniu i bliskiemu kontaktowi w ogóle [7] - spędzając dużo czasu w ramionach matki noworodek synchronizuje swój rytm z jej ciałem. 

  11. Stymuluje zmysł równowagi - kołysanie w rytm ciała przemieszczającej się mamy dostarcza błędnikowi (i mózgowi) ważnych dla rozwoju mózgu sygnałów. 

  12. Chusta wpływa na rozwój poznawczy i społeczny dziecka: skoro maluch od pierwszych dni uczestniczy w aktywności rodziny, siłą rzeczy uczy się o świecie. Tylko w ten sposób ma szansę obserwować strumień wody lecący z kranu podczas zmywania; widzi, jak przygotowuję posiłek który za chwilę będziemy jeść; doświadcza różnorodnych bodźców, patrzy w dal ćwicząc wzrok.

  13. Sprawia, że dziecko staje się aktywnym uczestnikiem całego naszego życia. Zmywa z mamą, gotuje, bierze udział w spotkaniach z poziomu idealnego do aktywnej obserwacji i właśnie „uczestniczenia”- a  nie z ograniczającej pozycji wózka lub leżaczka. Jest w samym środku rodzinnych aktywności. Myślę, że to naturalna forma wdrażania dziecka we współdzielenie prac domowych (chciałam napisać „domowe obowiązki”, ale to właśnie o „współdzielenie" mi chodzi, o wzajemne dbanie o siebie i miejsce, w którym żyjemy - chusta idealnie pasuje do tej naszej filozofii wychowania). Chusta to WSPÓŁUCZESTNICZENIE. 

  14. Chusta to również świetne narzędzie rozwoju społecznego, komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Dzieci noszone w chuście mają więcej okazji do wchodzenia w interakcje z dorosłymi (kontakt wzrokowy, uśmiechy, cała gama min, spojrzeń i sygnałów dźwiękowych). Z kolei badania pokazują [8], że dorośli do dzieci noszonych na poziomie dorosłego człowieka zwracają się chętniej, częściej i w bardziej poprawny sposób, niż do dzieci w wózku.  

  15. Pomaga dziecku radzić sobie z nadmiarem bodźców. W chuście nosimy zawsze przodem do rodzica. Ma to szczególne uzasadnienie i znaczenie dla rozwoju emocjonalnego niemowlęcia. Mimo, że czasem widuję dzieci w nosidłach przodem do świata - w chustoświecie mówimy o nich „wisiadła” - nie jest to dobre rozwiązanie, bo dziecko nie umie poradzić sobie jeszcze z nadmiarem bodźców, z którymi styka się podczas każdego spaceru. Samochody, wiatr, promienie słońca, szczekający pies - to wszystko jest nowe, ciekawe ale i szalenie stresujące. Niemowlę musi mieć możliwość samodzielnego regulowania sobie ilości doznań. Wisząc przodem do świata jak ludzka tarcza jest wystawione na wszystko, co serwuje mu wielki i groźny świat. Zamotane w chustę na maminej czy tacinej piersi może w każdej chwili wtulić się, schować, odgrodzić czy zwyczajnie zasnąć. 

  16. Chustonoszenie (i kontakt fizyczny w ogóle) obniża poziom kortyzolu - hormonu stresu - u dziecka i noszącego je rodzica [9]. Wysoki poziom kortyzolu powoduje problemy z przybieraniem na wadze noworodków.

  17. Chusta zaspokaja potrzebę bliskości - a zaspokojenie tej potrzeby to fundament do budowania zaufania do otoczenia, ciekawości świata, wreszcie - samodzielności, zachowań eksploracyjnych. Słyszałam wiele razy, że nosząc dziecko w chuście uzależniam je od siebie, przyzwyczajam, nie nauczy się chodzić, będzie „rączkowym dzieckiem” które kroku bez matki nie zrobi. Że chusta rozpieści, że dziecko potrzebuje treningu samodzielności. Jako psycholog powiem tylko - bzdura. Jako mama dodam, że Zosia ma dziś półtora roku, zaczęła chodzić tuż przed urodzinami i od tego czasu chusta poszła w odstawkę - świat stanął przed moim dzieckiem otworem i słowo daję, są chwile gdy chciałabym, żeby te mroczne przepowiednie miały w sobie choć ziarno prawdy… ;)

  18. Chusta to bliskość, bliskość to oksytocyna, a oksytocyna to coś, czego potrzebują twoje piersi zwłaszcza na początku drogi mlecznej. Trzymanie niemowlęcia blisko siebie, osławiony kontakt skóra do skóry, zapach maleńkiego ciałka wtulonego w ciebie - to wszystko jest niesamowicie ważne dla udanego karmienia piersią. 

  19. Chusta to bliskość również dla mam, które z różnych względów nie mogą karmić piersią. Noszenie blisko siebie zastępuje maluszkowi chwile przy piersi - bicie serca, zapach mamy, wszystko to, co przy karmieniu butelką dostarczane jest w mniejszym natężeniu niż przy karmieniu naturalnym. To szczególnie ważne na przykład dla rodziców adopcyjnych. 

  20. Chusta daje też szczególne możliwości rozwijania więzi również dla taty. To, co mama dostaje niejako w pakiecie, czyli karmienie piersią i bliskość z niego wynikająca - tata może kompensować kangurowaniem czy właśnie chustonoszeniem. 

  21. Chusta to również ukojenie emocjonalne dla rodziców. Zauważam to szczególnie w zośkowe marudne dni, kiedy godzinami jęczy, jękoli i kwęka. Ząbkowanie, pogoda, skoki rozwojowe potrafią nieźle dać w kość i jej, i mi. W takie dni szczególnie doceniam chustę. Łapię wtedy marudę, przyciskam blisko serca, ciasno zawiązuję, patrzę jak zasypia, wdycham mleczno-karmelowy zapach jej główki i pozwalam działać oksytocynie. Czuję, jak cała irytacja schodzi ze mnie z każdym sapnięciem mojego małego tobołka, ustępując miejsca czułości i rozrzewnieniu. 

  22. Z uwagi na większe wydzielanie oksytocyny przy kontakcie ciało do ciała, chusta może być narzędziem wspierającym profilaktykę i terapię depresji poporodowej. [10]

  23. Badania pokazują, że noszenie w chuście wspiera rozwój bezpiecznego typu przywiązania [11] w tzw. rodzinach z grupy ryzyka, o niskim statusie socjoekonomicznym [12].

Uff, sporo tego - a to z pewnością nie wszystko. Niestety, naukowych badań nad bezpośrednim pozytywnym wpływem noszenia w chustach jest zbyt mało. Dotychczasowe dowody pochodzą głównie z analiz retrospektywnych, porównań międzykulturowych, uogólniania wniosków z innych badań, wiedzy potocznej i tzw. dowodów anegdotycznych. Jednocześnie brak przesłanek wskazujących na potencjalnie negatywny wpływ noszenia zdrowego dziecka w prawidłowo zawiązanej (!) chuście - dla mnie więc wybór jest prosty. Dajmy chuście szansę. Dajmy bliskości szansę. I obserwujmy efekty. 


Źródła: 

[1]  Back-carrying Infants to Prevent Developmental Hip Dysplasia and its Sequelae: Is a New Public Health Initiative Needed? S Graham, J Manara, L Chokotho, W Harrison Journal of Pediatric Orthopedics 35 (1) 2015.
[2] Karp, H. (2012) Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy, Mamania, Warszawa.
[3] Sears,W., Sears. M. (2013) Księga rodzicielstwa bliskości, Mamania, Warszawa.
[4] Konner M. 2005. Hunter-gatherer infancy and childhood: The !Kung and others. In: Hunter-gatherer childhoods: Evolutionary, developmental and cultural perpectives. BS Hewlett and ME Lamb (eds). New Brunswick: Transaction Publishers. 
[5] Kirkilionis, E. (2014) Więź daje siłę, Mamania, Warszawa. 
[6] Barr, RG., Hunziker, UA. (1986) Increased carrying reduces infant crying: a randomized controlled trial. Pediatrics. May 1986. 77(5):641-8.
[7] Mother and infant coordinate heart rhythms through episodes of interaction synchrony, Infant Behavior and Development Volume 34, Issue 4, December 2011, Pages 569–577
[8] Blaiklock, K. (2013). Talking With Children When Using Prams While Shopping. In NZ Research in Early Childhood Education Journal. Vol. 16. Pp. 15-28.
[9] Charpak, N., “Kangaroo Mother Care: 25 Years After,” Acta Paediatric 94 2005: 5, 514-522.
[10] Pelaez-Nogueras M, Field TM, Hossain Z, Pickens J. (1996) Depressed mothersʼ touching increases infantsʼ positive affect and attention in still-face interactions. Child Development 67(4):1780-92.
[11] Bowlby, J. (1969) Attachment and Loss: Vol. 1. Attachment. New York: Basic Books.
[12] Anisfeld E, Casper V, Nozyce M, and Cunningham N. 1990. Does infant carrying promote attachment? An experimental study of the effects of increased physical contact on the development of attachment. Child Dev. 61(5):1617-27. 


IMG_9938

 

Instagram