preloader

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Eurotrip z dzidziusiem - jak przeżyć podróż?

2017-05-21

No to wróciliśmy z naszego dwutygodniowego mini-euro-roadtripu z dzidziusiem. Nasz dzisiuś co prawda z wieku dzidziusiowego już wyrósł - Zofka ma półtora roku - ale odzwyczaić się od tego "dzidziusia" nie mogę. Niech zatem będzie, że eurotrip z dzidziusiem. 

Przejechaliśmy ponad 4000 kilometrów z półtoraroczniakiem na pokładzie i przeżyliśmy - czuję się więc kompetentna wystarczająco, by podzielić się z Wami wskazówkami i doświadczeniami, które w tej podróży zyskaliśmy. Dodatkowo mały bonus na końcu, więc koniecznie doczytajcie cały tekst! :) 

IMG_5902

Samochodem z małym dzieckiem 

Jako środek komunikacji wybraliśmy samochód. Lubimy jeździć, lubimy wolność ale i komfort spakowania wszystkiego, co uznamy za potrzebne. Podróżując z małym dzieckiem przez kilka krajów chcieliśmy zabezpieczyć się na wiele możliwości - przede wszystkim różne warunki pogodowe. Nie bookowaliśmy też od razu wszystkich noclegów, więc możliwość dowolnego przemieszczania się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do odpoczynku, lub - nie musieliśmy na szczęście korzystać - awaryjna opcja noclegu w aucie wydała nam się dobrym pomysłem. No i samolotem nie przetransportowalibyśmy kilkunastu butelek przepysznego słoweńskiego wina ;) 


Taka eskapada wymagała jednak dobrego zaplanowania. Na każdy dzień opracowaliśmy zgrubsza trasę w google mapsach. Zasada - jedziemy tak długo, jak Zofia pozwoli; zatrzymujemy się jednak co dwie godziny lub częściej na choćby krótkie rozprostowanie dzidziusia unieruchomionego w foteliku. Fajna opcja - place zabaw przy autostradach. Warto poszukać ich wcześniej na mapie i zaplanować pod nie podróż - półgodzinne wybieganie Zofii skutkowało smaczną drzemką po powrocie na trasę. 

 

Czym zająć dziecko w aucie? 
 
Kiedy nie spała, starałam się zorganizować jej czas. Nudzące się dziecko to jęczące dziecko, a jęczące dziecko w podróży to stres dla kierowcy. Przygotowałam więc: 
 Przy okazji poszukiwań pomysłów na atrakcje w aucie trafiłam też na tekst o stoliczkach do fotelików samochodowych. Zerknijcie koniecznie i zobaczcie, dlaczego to niekoniecznie taki znakomity pomysł...
 
Macie inne sprawdzone zabawki, gadżety, rozrywki samochodowe dla takich maluchów? Dajcie znać, dopiszę i sama chętnie wykorzystam w następnej podróży! 
 

Fotelik, fotelik! 
 

W tak długiej podróży bezpieczny fotelik to podstawa. Był to jeden z powodów, dla których odrzucamy chwilowo pomysł podróży samolotem i wypożyczenia samochodu na miejscu - większość wypożyczalni nie posiada w ofercie fotelików RWF, czyli tyłem do kierunku jazdy. Dlaczego to takie ważne? W czasie wypadku - zarówno w przypadku zderzenia czołowego, jak i np.uderzenia w nasz samochód od tyłu - siły działające na pasażera powodują gwałtowne odrzucenie głowy do przodu; w przypadku małych dzieci proporcje wielkości i ciężaru głowy względem tułowia są inne niż u dorosłego - jest ona cięższa. W chwili wypadku powoduje to zupełnie inne konsekwencje dla kręgosłupa, zwłaszcza w odcinku szyjnym. Aby zobrazować tę sytuację wyobraźcie sobie, że przywiązujecie do swojej głowy kilkukilogramowy worek z cementem a następnie z prędkością 70 km/h wykonujecie gwałtowne hamowanie. Głowa pasażera jadącego przodem do kierunku jazdy wykonuje gwałtowny odrzut - najpierw do tyłu, następnie do przodu z narażeniem ciągłości rdzenia kręgowego; tyłem do kierunku jazdy zostaje zaś dociśnięta do skorupy fotelika, którzy przejmuje na siebie działające w tym momencie siły. 
Dlatego nie widzę nawet przestrzeni do dyskusji "czy wozić dzieci przodem, czy tyłem" - prawa fizyki niosą chyba wystarczająco przejrzystą odpowiedź na to pytanie. Zainteresowanych lub wątpiących odsyłam do specjalistycznych blogów, np. osiemgwiazdek.blogspot.com

Jednak sam fotelik to za mało - liczy się poprawne zapięcie i dociągnięcie pasów. Moja akrobatka szybko nauczyła się z nich wyswobadzać. Przeszukałam internet, przepytałam specjalistów i znalazłam rozwiązanie - łącznik do pasów BeSafe, który niebawem przetestuję i dam znać czy faktycznie pomógł. 

Kolejny gadżet, którego zakup rozważaliśmy, to poduszka podtrzymująca głowę śpiącego dziecka. W foteliku montowanym pionowo opadająca głowa malucha może być problematyczna. Czasem powodem jest niewłaściwe zamontowanie fotela - warto więc skonsultować ten problem w sklepie, który montował nam go w samochodzie; czasem jednak tak po prostu się zdarza. Broń Boże nie ważcie się kombinować z przywiązywaniem głowy dziecka apaszką (!), nie ufajcie też reklamowanym ostatnio opaskom podtrzymującym. W razie wypadku stanowią one bowiem śmiertelne zagrożenie. Rozwiązaniem może być natomiast taka poduszka podtrzymująca głowę- w chwili wypadku rozpina się, nie wpływając na bezpieczeństwo dziecka. 

Zakup, który sprawdził się u nas najbardziej, jest jednak lusterko montowane na zagłówku. Dzięki niemu jadąc z przodu mogę kontrolować co dzieje się u Zośki w RWFie z tyłu; ona też widzi nas i odbicie przedniej szyby. Do lusterka można przyczepić też zabawki. 
 

Przekąski w trasie
 

W trakcie jazdy nie karmimy dziecka, wiadomo. Unieruchomione w foteliku jest bardziej narażone na zadławienia a my mamy znacznie mniejszą szansę zdążyć z pomocą - zwłaszcza, gdy oboje rodzice jadą z przodu. Czas na jedzenie był zatem w trakcie postojów. Nie ufając jakości przydrożnych barów, zaopatrzyłam się w zapas słoiczków z owocami i zupką pomidorową - to jedyne gotowe "gerberki", którą Zofia - chowana na BLW - sporadycznie akceptuje. 
Z lżejszych, zdrowych i wygodnych przekąsek sprawdziły się u nas: 

Pod ręką mieliśmy też oczywiście mokre chusteczki, ręczniki papierowe, wodę i worki foliowe na odpadki. 


 
Ubezpiecznie podróżne 
 

Jadąc w podróż samochodową - choć nie tylko - warto zapewnić sobie ubezpieczenie typu assistance. Nie są to wielkie kwoty - od 100 do 200 zł, a zapewniają spokój ducha i wsparcie w razie wypadku, awarii, zachorowania, kradzieży i innych niespodziewanych, a komplikujących podróż sytuacji.
I dla ubezpieczonych w NFZ a podróżujących po Europie - koniecznie karta EKUZ, która zapewnia nam za granicą zakres usług medycznych analogiczny z ubezpieczeniem mieszkańców danego kraju. Wyrobienie karty EKUZ jest bezpłatne i od niedawna - ku mojemu wielkiemu zdziwieniu - można zrobić to przez internet posiadając Profil Zaufany.  

IMG_4297

I na koniec bonus... czyli niespodziewana podróż pociągiem! :) 
 

Tuż pod granicą nasze autko powiedziało "Basta" i za sprawą uszkodzonego alternatora odmówiło współpracy. Tutaj wyszły wszystkie niedoskonałości naszej umowy z ubezpieczalnią, gdyż okazało się, że nasza wersja ubezpieczenia podróżnego działa jedynie za granicą. A nasza usterka - choć dała o sobie znać jeszcze na terenie Czech - pozwoliła nam dojechać do Jastrzębia zdroju i dopiero tam unieruchomiła Srebrną Bunię na tydzień w oczekiwaniu na naszego Zaufanego Mechanika. Przygodę znieśliśmy jednak z uśmiechem i godnością dzięki pomocy obcych w gruncie rzeczy ludzi - wspomniany nasz Mechanik wykonawszy kilka telefonów zapewnił nam spontaniczne "assistance" swoich przyjaciół, którzy nakarmili nas i przetransportowali do hotelu w Rybniku, skąd nazajutrz rano wyruszyliśmy do domu pociągiem. Dzięki czemu mogę podzielić się z Wami nieoczekiwanym doświadczeniem podróży polskimi kolejami z maluchem. 
Przede wszystkim nieocenione okazało się nosidło, dzięki któremu mogliśmy wygodnie wsiąść do pociągu z bagażami i opanować rozbieganego, podekscytowanego a jednocześnie pioruńsko już zmęczonego malucha w kilkugodzinnej podróży. Dobrą decyzją był także przedział zamykany - bez Zofii wybieraliśmy zwykle wagon lotniczy, jednak tym razem słusznie przeczuwałam, że szanse na upilnowanie latorośli w nieograniczonej przestrzeni były marne. Klasyczny przedział pozwolił nam ograniczyć straty w ludziach do trojga współpasażerów, którzy - popełniwszy błąd nawiązania z Zofią kontaktu wzrokowego - musieli do końca podróży mężnie znosić kierowane ku nim uparcie uśmiechy. Bowiem moje dziecko, chodzący promyk i uosobienie optymizmu - okazało się całkiem wdzięcznym podróżnikiem, odpornym na niedogodnośc, za to niezwykle otwartym na nowe przygody i nowe znajomości. 
 

Instagram